Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Kubiccy rodem z Raszkowa - pamięć i wspomnienie

Opublikowany 2015/09/29

Właśnie dzisiaj, 29 września 2015 roku, mija 107 rocznica urodzin Mariana Kubickiego – poety i dziennikarza prasy ludowej pochodzącego z Raszkowa.

Marian Kubicki (1908 - 1972)Marian Kubicki (1908 - 1972)

Ponieważ pamięć o nim oraz jego rodzinie zatarła się już nieco wśród społeczności, którą on z kolei ukochał na zawsze i powracał do niej do końca swoich dni, postanowiłam odświeżyć „zakurzoną” nieco pamięć i utrwalić wspomnienie o Kubickich rodem z Raszkowa. 

Iwona Kwiecień

    Nazwisko Kubiccy towarzyszy mi od dzieciństwa. Moi dziadkowie zawsze z sentymentem wspominali  zarówno Mariana, jak i jego starszego brata – Mieczysława. Bardzo często słyszałam, że to dzięki nim w latach 60-tych ubiegłego wieku wybudowano w Raszkowie, mojej rodzinnej wsi, szkołę zwaną „tysiąclatką”. Społeczność - nie tylko raszkowska - z podziwem komentowała kolejne sukcesy i awanse zawodowe oraz społeczne synów bezrolnego chłopa z Raszkowa - Władysława Kubickiego i Ewy z Konarskich. Sądzę, że w pewien sposób utożsamiano się z nimi i ich sukcesy traktowano po trosze jak własne. Z dumą podkreślano, że są to „synowie tej ziemi”, którzy nigdy o niej nie zapomnieli. I rzeczywiście tak było…

    Mieczysław Kubicki, jako najstarszy z rodzeństwa, najwcześniej wyfrunął z rodzinnego gniazda. W roku 1928, dzięki niezwykłemu wysiłkowi i staraniom ojca oraz nakładem pracy własnej, ukończył Seminarium Nauczycielskie w Jędrzejowie. Potem pracował jako nauczyciel w kilku podwarszawskich szkołach powszechnych. W czasie okupacji działał w ruchu oporu w szeregach Powstańczego Oddziału Specjalnego AK „Jerzyki” (por. AK). Po wojnie ukończył Wyższy Kurs Nauczycielski. Pracował najpierw w Centralnym Zarządzie Szkolnictwa Zawodowego, później przez wiele lat (aż do emerytury)
w Ministerstwie Oświaty i Szkolnictwa Wyższego. Zmarł w 1989 roku.

    Młodszy brat Mieczysława – Marian Kubicki, urodzony 29 września 1908 roku, zasłynął jako poeta i dziennikarz prasy ludowej. O swojej wsi rodzinnej napisał w jednym z wierszy: „Nie ma z nią rozstania i nie ma rozłąki”. Ten niewątpliwie uzdolniony twórca ustanowił wieś jako epicentrum całej swojej twórczości. Ów pisarz rodem z Raszkowa „wszedł do literatury – jak pisze Tadeusz Stolarski w swojej książce Znani i nieznani ziemi jędrzejowskiej – dzięki samouctwu i wielu wyrzeczeniom, uporowi i pracy, ze skromnością i pokorą”.

   Marian Kubicki był także posłem KRN (1944 – 1947) oraz redaktorem naczelnym "Dziennika Ludowego" w Warszawie, członkiem NK ZSL i członkiem Prezydium NK ZSL, członkiem Głównego Sądu Partyjnego ZSL. W latach 1957 - 1972 był posłem na Sejm RP. Zasłynął również jako autor zbiorów: Ścieżki, Chleb, Sosnowe słowa, Pieśni bose, Bolesny poemat, Na nowiu, Ludzka miłość, Smak jesieni, Cień czasu, Listopad, O zmierzchu, Szklany byk, opowieści biograficznej Tamte lata, opowiadań satyrycznych Powszednie sprawy, opisujących codzienne życie mieszkańców swojej rodzinnej wsi - Raszkowa. W 1972 r. ukazały się jego Poezje wybrane.  Po śmierci autora wydany został poemat Blizna.

    W poezji Mariana Kubickiego na plan pierwszy wysuwa się przede wszystkim ogromne – niczym u Stefana Żeromskiego - zaangażowanie społeczne, autobiografizm, nierozerwalny związek z ziemią kielecką i nadnidziańskim krajobrazem, bezpośredniość wyrazu i prostota uczuć oraz sięganie do wzorów ludowych. Rodzinna wieś – Raszków przewija się w twórczości poety nieustannie. Powraca do niej zawsze z wielką nostalgią. W jednym z wierszy, zatytułowanym O to proszę wyraża pragnienie, aby po śmierci mógł spocząć na rodzinnej ziemi. Zmarł 14 maja 1972 r. Pochowany został w Warszawie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach (33B-1-12). Ten zasłużony pisarz, dziennikarz i działacz ludowy otrzymał m.in. następujące odznaczenia: Order Polonia Restituta, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Komandorski Orderu z Gwiazdą, Medal „Za Waszą Wolność i Naszą”, Medal Zwycięstwa i Wolności 1945. 

Geografia drogi

A to się droga wije od Słupi
Przez Wielkopole do wsi Raszkowa
Droga bita, Tobie na szczęście
Ludziom na zdrowie.

I iść z niej szkoda, wcale nie chyżo
W wiele kierunków, w różne świata strony
Wprost na Obiechów i przez bobrowe żeremia
Ku Dąbrowicy i do Ołudzy a przez Węgrzynów
I jakby strzelił Klimontów, Przełaj,
Przebiec przez Mstyczów, aby „Krakowskim Traktem”
Przepaść w Charsznicy.

Trochę zaś ku sobie na Bugaj
Krzelów i Czekaj i przez Swaryszów
Na Tarnawę do Sędziszowa.
Całkiem zaś w prawo wita nas Sprowa
Aby iść Wywłą, Goleniowami
I przez Chałupki na Szczekociny.
A stąd Naczelnik chłopów tutejszych
Wiódł przez Rawkę, Chebdzie,
Moskorzew, Damiany

Ku Nagłowicom do Małogoszczy.
A po wądołach i drogach tych wsi
Chłopi się ławą kładli, aby co roku łąki tak pięknie rosły
Tu pod Pilicą.

Marian Kubicki

 

Prof. Leszek KubickiProf. Leszek KubickiPoszukując wiadomości na temat życia i twórczości Mariana Kubickiego zwróciłam się z prośbą o rozmowę do jego bratanka – Leszka Kubickiego (urodzonego w 1930 r. profesora nauk prawnych; w latach 1981–2012 redaktora naczelnego miesięcznika „Państwo i Prawo”; ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w latach 1996–1997; od 2001 r. pracownika naukowego Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie, w której kieruje Katedrą Prawa Karnego; odznaczonego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski; byłego sekretarza Kapituły Orderu Odrodzenia Polski; w 2011 uhonorowanego tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego): 

  • Dziękuję bardzo Panie Profesorze, że znalazł Pan czas - w swoim napiętym planie dnia - i zgodził się porozmawiać ze mną.
  • Prośba Pani, świadcząca o żywym zainteresowaniu działalnością i twórczością Mariana Kubickiego, mojego stryja, sprawiła mi wielką przyjemność i oczywistą satysfakcję. Bardzo chętnie podzielę się wspomnieniami o nim.
  • Zbierając materiały na temat życia i twórczości Stryja Pana Profesora, czyli Mariana Kubickiego rozmawiałam m.in. z najstarszymi mieszkańcami Raszkowa, którzy pamiętają jeszcze Pana dziadka - Władysława Kubickiego oraz jego dzieci, a szczególnie ciepło wspominają Mariana i Mieczysława. Mówiłam im o tym, że będę rozmawiała z Panem Profesorem i w związku z tym prosili mnie oni o przekazanie Panu serdecznych pozdrowień.
  • Dziękuję bardzo za te wyrazy sympatii, ale przede wszystkim za pamięć o mojej rodzinie. Ja byłem w Raszkowie – rodzinnej wsi mojego ojca i stryja – kilkakrotnie.
  • Czy w takim razie możemy mieć nadzieję, że zechce Pan Profesor nas jeszcze odwiedzić?
  • Niewykluczone! Tutaj sięgają korzenie mojej rodziny. Nie wykluczam więc myśli o przyjeździe do Raszkowa.
  • Mieszkańcy Raszkowa pamiętają Mariana Kubickiego, który często przyjeżdżał z Warszawy do Raszkowa, jako człowieka społecznika – życzliwego, otwartego, niezwykle pomocnego, wrażliwego, ale także wesołego i dowcipnego. A Pan jakim go zapamiętał?
  • Oczywiście wszystkie te cechy charakteru mojego stryja, które Pani wymieniła były bardzo zauważalne dla wszystkich, a dla rodziny szczególnie. Ja jednak najbardziej pamiętam jego niezwykłe zaangażowanie w działalność nie tylko na rzecz społeczeństwa, ruchu ludowego, ale również ruchu oporu – szczególnie po wybuchu II wojny światowej. W 1939 roku miałem zaledwie 9 lat, jednak doskonale pamiętam atmosferę tamtych czasów. Pamiętam jak został aresztowany w 1941 roku. Wiedzieliśmy, że był więziony na Pawiaku. Znacznie później dostaliśmy wiadomość, że był brutalnie przesłuchiwany i maltretowany. Z Pawiaka został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Dostawaliśmy stamtąd listy od niego. Potem był więźniem obozów położonych w głębi Niemiec, m.in. Buchenwaldu. Przebywał także we Francji. Tam pracował w fabrykach produkujących sprzęt i broń wojskową.
  • Czy po powrocie do kraju wspominał swoje pobyty w obozach?
  • Rzadko, a jeśli już – wówczas był bardzo powściągliwy w swych opowiadaniach. Przekazywał nam tylko takie informacje, które były ogólnie dostępne i wiadome wszystkim. O szczegółach nie chciał mówić. Nie chciał o nich również pisać.
  • Rzeczywiście – stworzył tylko trzy wiersze oświęcimskie. Jak sam się wyraził: „Nie wiem, jak oddać słowem grozę dymu krematoryjnego ani jak wypowiedzieć taki bezgłośny obraz: oto ktoś wykrada umierającemu spod poduszki kromkę chleba… Nie widzę tu już miejsca dla słów, może tylko muzyka jakoś to obejmie”.Czy pamięta Pan Profesor powrót stryja do Warszawy po zakończeniu II wojny światowej?
  • Oczywiście – pamiętam. Wrócił w maju 1945 roku. Przyjechał z głębi Niemiec na rowerze, w pasiaku…
  • W swoich utworach stryj Pana bardzo często powraca w nostalgicznych słowach do Raszkowa i Kielecczyzny. Czy podczas rozmów, spotkań rodzinnych również rozmawiał o tym, np. z Pana ojcem - Mieczysławem?
  • Tak. Spotykaliśmy się bardzo często, a bracia powracali w rozmowach do „tamtych lat”. Byliśmy ze sobą – jako rodzina - mocno związani. W mojej pamięci pozostała niezwykła opiekuńczość mojego ojca, Mieczysława Kubickiego, w stosunku do swojego młodszego rodzeństwa.
  • Tutaj w Raszkowie ludzie pamiętają, że największy wkład w budowę raszkowskiej szkoły, włożył nie tylko Marian, ale przede wszystkim Mieczysław. Pamięta Pan Profesor zaangażowanie ojca i stryja w to tak ważne dla Raszkowa przedsięwzięcie?
  • Oczywiście. Mój ojciec rzeczywiście bardzo mocno zaangażował się w powstanie tej słynnej „tysiąclatki”. Był wówczas pracownikiem Ministerstwa Oświaty i Szkolnictwa Wyższego. Zarówno jemu, jak i stryjowi, który był posłem na sejm, bardzo zależało na tym, aby pomóc mieszkańcom swojej rodzinnej wsi. Wielokrotnie o tym rozmawiali. I udało im się zostawić po sobie piękną pamiątkę.
  • Marian Kubicki zmarł dość wcześnie, bo w wieku 64 lat. Chorował?
  • Stryj zmarł w kilkadziesiąt godzin po operacji usunięcia wyrostka robaczkowego. W przeddzień tego nieoczekiwanego i smutnego dla nas wydarzenia byłem jeszcze u niego w szpitalu… Nic nie zapowiadało późniejszej tragedii.  Zostawił po sobie córkę – Ewę…                                                      
  • W jednym ze swoich wierszy, zatytułowanym O to proszę, wyraził pragnienie, aby po śmierci spocząć w swej rodzinnej ziemi.
  • Został pochowany w Warszawie na Cmentarzu Wojskowym, na Powązkach. Pogrzeb był ceremonią państwową, zorganizowaną przez Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, którego był niezwykle aktywnym i czynnym członkiem - członkiem NK ZSL i członkiem Prezydium NK ZSL, członkiem Głównego Sądu Partyjnego ZSL. Ponadto stryj był także aktywnym posłem na sejm, żywo zajmował się publicystyką i działalnością literacką. Na jego pogrzeb przybył m.in. Jarosław Iwaszkiewicz – ówczesny prezes Związku Literatów Polskich. Wśród licznych mówców znalazł się m.in. Józef Ozga – Michalski - pisarz, poeta, wieloletni działacz państwowy, członek ZSL. A ponieważ mój stryj był szczególnym człowiekiem, taki też posiada nagrobek – drewnianą rzeźbę, wykonany przez profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie - Stanisława Kulona, artystę związanego z zakopiańską szkołą Antoniego Kenara.
  • Wspomniał Pan Profesor, że Marian Kubicki pozostawił po sobie córkę – Ewę.
  • Tak. To była moja siostra stryjeczna Ewa Kubicka, późniejsza Burzyńska, artystka plastyk i fotograf. Była - ponieważ zmarła niespodziewanie 8 września 2014 roku w wieku 62 lat. Ją również pochowaliśmy na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W najbliższej linii, po Marianie Kubickim, pozostał jego wnuk – Antoni, który mieszka w Warszawie, studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, a dziś zajmuje się sztuką współczesną. Współpracuje z różnymi fundacjami zajmującymi się tym tematem - jest kuratorem i krytykiem. 

Ewa Kubicka - BurzyńskaEwa Kubicka - Burzyńska       Antoni BurzyńskiAntoni Burzyński

  • W takim razie mam nadzieję, że i on również zechce, wraz z Panem Profesorem, przyjąć zaproszenie i pewnego dnia zawitać do Raszkowa. Może niedługo wszyscy będziemy mieli ku temu szczególną okazję…Pracuję właśnie nad pewnym projektem, który pozwoli „odkurzyć” w ludzkich pamięciach perełkę naszej Małej Ojczyzny, by zabłysnęła całą swą oryginalnością oraz ocalić ją od zapomnienia. Jeszcze raz dziękuję Panu za poświęcony mi czas i niezwykle przyjemną, choć chwilami smutną, rozmowę.
  • Ja również dziękuję i tak jak już wspomniałem – nie wykluczam przyjazdu do Raszkowa…

 

Wywiad jest w pełni autoryzowany przez Prof. Leszka Kubickiego oraz Antoniego Burzyńskiego.

Wszystkie zdjęcia (wraz ze zgodą na ich publikację) wykorzystane na potrzeby niniejszego artykułu, pochodzą wprost od Antoniego Burzyńskiego, wnuka Mariana Kubickiego. 

Polityka dotycząca plików cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?